Szara czy niebieska????


Lilith wita

Lilith wita

 Długo  zastanawialiśmy się nad kotem. Czy w ogóle i jaki. Oczywiście byliśmy w schronisku z myślą „uratowania jakiegoś słodkiego maluszka”. Niestety nie było żadnych kociąt, a na takowe się tylko zapatrywaliśmy. Zaczęło się szukanie po Internecie. Niestety w momencie kiedy zobaczyłam niebieskie brytyjczyki, szukanie się skończyło. Miał być taki i już.  Tupnęłam nóżką i o żadnym innym nie było mowy.  Kosztuje?  No trudno, nie musi być z papierami żadnymi, ale niebieski to konieczność.  Zaczęło się więc szukanie w miarę blisko domu jakiejś prywatnej hodowli,  co by takie potwory miała.  Znaleźliśmy niedaleką leśniczówkę, niestety Pani mówi, że wszystkie już zarezerwowane, eh… a ja już zdjęcia widziałam i już się zakochałam…  Jakimś cudnym zrządzeniem losu jeden kocurek okazał się koteczką i ktoś tam zrezygnował. Pani zadzwoniła, my w samochód i …. była nasza. Nieważne która, a biegało ich tam 5. Kotłująca się szaro – niebieska masa futra, pazurków, ząbków. Były wszędzie i nigdzie. W jednej chwili otaczały z każdej strony, w drugiej znikały w tajemniczych okolicznościach.  Nie sposób było wybrać tą jedną jedyną. Do odbioru zostało kilka tygodni. Mamy przyjechać na początku marca… W Marcu zostały dwie. Wchodzimy do pokoju i czekamy… która podejdzie pierwsza. Jedna szara kulka schowała się czym prędzej za kaloryfer, druga, siedząc na środku pokoju delikatnie przekrzywiła główkę. Nieruchomo przyglądała się tym, którzy śmiali zakłócić jej spokój. Ukucnęłam i wysunęłam rękę. Na początku troszkę nieśmiało, by już za chwilę ocierać się mi o dłoń. „To Ta!!!”  Dam sobie głowę uciąć, że to ten domniemany kocurek. Odważna, z diabełkiem w rudych oczach… nic nie przypominała (i nie przypomina) słodkiej kobietki, ślicznej księżniczki czy tam jakiejś innej niewinnej niewiasty…. Idealny kot dla nas 😉

Tak to właśnie ten mały urwis, od 10 marca 2011 roku zwana Lilith, w wieku 10 tygodni (Panna Lilithka urodzona 28.12.2010) pojawiła się w naszym domu i przewróciła nasze życie do góry nogami 😉

„Kot brytyjski krótkowłosyrasa kota, której początki zwolennicy wywodzą od kotów sprowadzonych na Wyspy Brytyjskie przez legiony rzymskie, wykorzystujące je do walki ze szczurami. Legendy tej nie da się jednak udowodnić. Faktem jest, że rasa wywodzi się od kotów domowych zamieszkujących Wielką Brytanię (nie jest to jednak domowy kot „brytyjski”). Na skutek II wojny światowej istnienie tej rasy zostało zagrożone. W latach 50. XX wieku hodowcy, przy pomocy krzyżowania z persem niebieskim, wzmocnili populację i poprawili cechy rasy.”- Wikipedia

Charakter: łagodny, zrównoważony, towarzyski. Zaskakująco (w stosunku do wielkości) cichy. Akceptuje bez problemu przebywające razem z nim w domu koty. Przywiązuje się do właściciela. Potrafi podążać za nim przez cały dzień, cierpliwie czekając, aż zostanie mu udzielona uwaga. Dom imprezowiczów to zdecydowanie najgorsze miejsce do przebywania dla takiego kota. Najlepiej się czuje w ciszy i spokoju, patrząc w okno, obserwując rodzinę w której żyje oraz wylegując się w promieniach słonecznych.”  – Wikipedia

Z powyższego wynika, że mam w domu arystokratę o ciekawej i długiej historii. Jednak co do charakteru… Jedyne co się zgadza z ww. opisem, to fakt, że łobuziara łazi za mną non stop, wszędzie, zawsze, nieprzerwanie, wręcz nachalnie, czy obsesyjnie… Z tym zrównoważeniem i spokojem to trochę przesadzili 😉

Spotkałam się jednak z jeszcze jedną opinią, że są to koty zwane żywymi przytulankami. Z tym stwierdzeniem zgadzam się w zupełności. Również w sposób nachalny zmusza mnie moja koteczka do tego bym wpuściła ją na kolana, następnie głaskała permanentnie przez resztę życia. Jak ten sposób okazywania uczuć podczas np. oglądania filmu jest do przeżycia, to chwile kociej czułości o 5 rano…. już niekoniecznie.

Muszę jednak przyznać, że stworzenie co po moim domu łazi, jest najbardziej przywiązanym i czułym kociakiem jakiego znam. A że przy tym ma diabła w oczach i w poprzednim życiu była czarownicą, diablicą lub w najlepszym wypadku małym chochlikiem… to już osobna historia.

Jeszcze pytanie z tytułu… Szara? Czy niebieska? Hmmm… 😉

Reklamy

2 thoughts on “Szara czy niebieska????

  1. ;Zatrzymać;w kadrze wiercipiętę …..ho ho mocno gratuluję-zdjęcie bardzo udane,poza tym fajnie się czytało tekst!

  2. Pingback: Zwierzyniec « Keenia Foto

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s